25.01

Sobie czasem człowiek myśli, że pracuje tyle lat, praca po takim czasie staje się w miarę spokojna, wszystko się w miarę kręci, wszystkich znasz. Po 2 latach ciężkiej batalii zaczynasz dobrze współpracować z klientem, który popsuł Ci nerwów tyle co śmieci na oceanie, a tu bang! Gość z Twojej firmy zap***dala Ci świnie pod nogi, tylko dlatego, że Cię nie lubi i tylko dlatego, że kiedyś udowodniłem mu błąd. Od tego czasu gość podkłada mi świnie i się mści, ewidentne. Staram się takiego buca i jego zagrywki obracać w naukę. Przecież jedyne co może NAJGORSZEGO się wydarzyć to mogą mnie wyrzucić z pracy. To raczej mi nie grozi – ostatnio nawet zostałem wyróżniony po 2020 – łał, a nawet jakby to może spowodowałoby to, że wziąłbym się poważniej za inne tematy, które wydają mi się bardziej rozwojowe i realizowane są w innym towarzystwie. Z drugiej zaś strony iść w nowe miejsce tak od 0? Nie wiem sam już. Czuje generalnie, że robię swoją robotę na 100% i jestem z tego zadowolony. Niestety zawsze jak pod kimś pracujesz, zwłaszcza w dużym korpo – tam się nie liczysz Ty jako osoba, ale Ty jako trybik do robienia $. Jak w miarę szybko nie uświadomisz sobie, że jesteś szara myszką i jak zaczniesz się wychylać i gadać prawdę, której nikt nie chce słyszeć – wymienią Cie na nowy trybik, co nie będzie tyle gadał. Ja już to wiem, chociaż i tak staram się walczyć z nieprawdą.

Dobra dosyć o robocie, bo szkoda ryja strzępić.

Pogoda tez jakoś nie sprzyja samopoczuciu. Już wolałem jak było -12 i słońce – człowiek od razu jakiś taki inny jak słoneczko swieci i dostarcza witaminke D. Trzeba iść na pakiernie, bo do trzydziestki już nie długo, a postanowienie było krótkie – 1 milion na koncie i forma jak grecki bóg. Jeśli chodzi o to pierwsze postanowienie, śmiało można powiedzieć, że idziemy z N. po swoje. 😂😂 100 K uzbieraliśmy + do tego z 500 k kredytu to już daje 600 K. Prawie milion. 😂😂 Kto zabroni biednemu bogato żyć. Co do formy tutaj też jest kilka przykazań, bez których to wszystko się nie odbędzie. Pierwsza i najważniejsza maksyma mojego idola sportowego, że wszystko możesz kupić – dom, samochód, nowego iPhone, ale waskularyzacji mordo nie kupisz. Praca, praca i tylko ciężka praca nad swoim ciałem spowoduje, że na brzuszku zamiast bojlera 60 l zarysuje się kształtem żeliwny kaloryfer, o którego ręce leszczy będą się łamały jak burta titanica na lodowej skale. Mam zamiar docelowo chodzić 5 razy w tygodniu na siłownie. Zapytacie czy sam? No nie sam. Nie widzę takiej możliwości aby samemu udać się na siłownie. Ja do działania potrzebuje dużo bodźców. Jednym z takich bodźców jest mój towarzysz, przyjaciel bez którego raczej nie zabrałbym się za to wszystko. Tu nie chodzi o to, że mnie zmuszał czy coś – w żadnym wypadku. No chyba, że wliczamy w to pociski na klatę w stylu „dawałem Ci tydzień i tak długo wytrzymałeś” uwierzcie to jest motywujące. Drugim takim bodźcem są jakieś suplementy, odżywki. Nie biorę żadnych specyfików dla koksów typu : rocket fuel czy double blasta jak Burneika. Standardowo białko do uzupełnienia diety, jakieś witaminki no i teraz wjeżdża kreatyna 👌 ciekawi mnie w sumie też temat fukoksantyny, ziomek ostatnio mi opowiadał, że to jedyny suplement diety, który powoduje spalanie tylko i wyłącznie tkanki tłuszczowej na brzuchu. Z racji tego, że należę do osób ciekawskich i chętnych do sprawdzania i testowania różnych rzeczy oczywiście w granicach przyzwoitości mam zamiar kupić sobie ten specyfik. Z ciekawych rzeczy na tyle. Lecę po moja miłość, żeby to pięta, palec nie wracała z pracy 🙂 Piona 🖐

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: